„Sny pełne dymu" | Rozmowa po seansie
Co się dzieje, gdy rola powstaje z myślą o jednym, konkretnym aktorze, który po ciężkiej chorobie musi nauczyć się życia od nowa? Jak wygląda praca na planie w czasie pandemicznych ograniczeń? I dlaczego w tym filmie najważniejszym instrumentem okazuje się… ludzki głos? Po pokazie „Snów pełnych dymu” spotkaliśmy się z reżyserką Dorotą Kędzierzawską, aktorką Żanetą Łabudzką oraz autorem dźwięku Marcinem Lenarczykiem. Rozmowę poprowadził Artur Zaborski. Reżyserka opowiada o scenariuszu napisanym specjalnie dla Krzysztofa Globisza, jego determinacji i powrocie do pracy po drugim udarze. Mówi o obawach sprzed pierwszego klapsa i o momencie, w którym na planie zniknęło myślenie o ograniczeniach – został tylko aktor całkowicie oddany roli. Pandemiczne restrykcje, zamiast przeszkodą, stały się elementem budującym intymność filmu. Żaneta Łabudzka dzieli się doświadczeniem pierwszego spotkania z Globiszem, które natychmiast zdjęło z niej napięcie, oraz procesem budowania postaci „Miss Crazy”. Opowiada także o technicznych wyzwaniach pracy z kamerą o krzywej ogniskowej, gdzie każdy ruch wpływa na ostrość obrazu i wymaga absolutnej precyzji przy zachowaniu naturalności. Marcin Lenarczyk mówi o pracy nad dźwiękiem, którego sercem stała się mowa Globisza i jej niezwykły, muzyczny rytm. „Słuchanie” obrazu otworzyło przed filmem różne tonacje – od dramatycznych po zaskakująco lekkie – a sztuką było znalezienie między nimi równowagi. To rozmowa o kinie, które nie szepcze o chorobie, lecz mówi pełnym głosem. Bo w „Snach pełnych dymu” najpierw jest dusza, a dopiero potem ciało. Cykl: Festiwal 28. Orłów — Rozmowy po seansach. Polska Nagroda Filmowa. Realizacja LIVE — AMA FILM ACADEMY
Polecane
Dodaj recenzję
Musisz Sign In, aby podzielić się recenzją
